top of page

KAMILA WAGNER

Zaryzykuję stwierdzenie, że dzięki pandemii zrozumieliśmy, co jest tak naprawdę ważne. Czas spędzony w domu, z rodziną. Jakie wspomnienia kolekcjonujesz wraz ze swoimi bliskimi? Co sprawia, że uśmiechasz się, pijąc poranną kawę?

Zamiast kolekcjonować wspomnienia, zbieram levele w grze na nadrabianie zaległości w pracach domowych i manualnych. Kompulsywnie piekę, segreguję, szoruję, przesadzam. Jak tak dalej pójdzie, wezmę się nawet za haftowanie. Póki co na tapecie jest małe krosno, w ruchu maszyna do szycia i ukulele, uczę się podstawowych chwytów. Uczyć się, to w ogóle moja recepta na przetrwanie, ciałem ostatecznie można zalec na kanapie, ale neurony powinny pozostać w ruchu.

IMG_20200521_080505.jpg
IMG_20200502_102509.jpg

Wśród zdjęć, które publikujesz na Instagramie dominują piękne kolory i wzory. A w biżuterii? Stawiasz na klasykę czy szaleństwo?

Mam wschodni gen, obwieszam się czym popadnie, bez biżuterii czuję się prawie naga. Ubrań raczej się pozbywam niż kupuję, nie mam wielu, na biżuterię mam za to osobną szafę. Najchętniej wyłożyłabym nią ściany.

A teraz pytanie, które zadajemy wszystkim uczestniczkom akcji - jaka jest Twoja recepta na spokój ducha?

Mam trzy strategie. Albo wypieram, albo organizuję sobie dzień tak, żeby nie mieć ani chwili wolnego. Moje życiowe motto to najgorzej jest usiąść - mam wyłącznie niewygodne meble, to pomaga. Można też zajeść stres. Im wyższy indeks glikemiczny, tym większy spokój po posiłku. Gotowanie ma dla mnie wymiar medytacyjny, jak tak mieszam w garze, to nie martwię się już niczym.

IMG_20200502_101730.jpg
bottom of page